powitanie

Temat: Rozprawka "Balladyna to kobieta ambitna czy zbrodniarka
Rozprawka


Moim zdaniem Balladyna jest prawdziwą zbrodniarką. Spróbuję to udowodnić w swojej pracy.
Zacznę od tego, że Balladyna była kobietą egoistyczną, zachłanną i chciwą, Zrobiła wszystko, aby zdobyć władzę. Z zimną krwią zamordowała rodzoną siostrę tylko po to, żeby zagarnąć jej dzbanek z malinami. Gdyby była ambitna, a przede wszystkim uczciwa, postarałaby się nazbierać jak najwięcej malin w jak najkrótszym czasie.
Warto też dodać, że drugą ofiarą Balladyny był jej mąż, którego zabiła, aby zdobyć władzę. Tu mamy przykład czystej chciwości. Zabiła człowieka, który obdarował ją uczuciem. Prawdę mówiąc zabiła swą miłość.
Trzecim, a zarazem najbardziej drastycznym przykładem jest przyczynienie się do śmierci własnej matki. Dla człowieka, który ma chociąz odrobinę czułości lub jakiegokolwiek uczucia jest nie do pomyślenia pozostawienie własnej matki na pewną śmierć. Mamy tu przykład, że Balladyna wstydziła się własnej matki, która kochała ją nad życie.
Mam nadzieję, że udało mi się udowodnić, że Balladyna była morderczynią, a nie kobietą ambitną.
Źródło: kornelia.xaa.pl/viewtopic.php?t=7411



Temat: Ratunek dla Lublinianki - "KS LUBLIN... " ...IANKA
Szczerze? Byłem w szoku jak to zobaczyłem (i wiem, że nie tylko ja). Tak jak Makary napisał my już dla zasady jesteśmy nieufni. Przez ostatnie lata słyszymy tylko obietnice, które później nie są dotrzymywane.

Jak na stowarzyszenie, które ma tak ambitne cele zabrakło w wystąpieniach ludzi z zarządu podczas tej inauguracji choćby jednego zdania na temat połączenia się z Lublinianką. Co z tego, że było to spotkanie głównie dla rodziców i dotyczyło młodzieżowej piłki? Przecież KS Lublin ma się stać zapleczem Lublinianki dzięki czemu ich dzieci zyskają możliwość ogrywania się w poważniejszej piłce. Czy to nie jest ważna informacja dla rodzica?

Poza tym Lublinianka nie ma być jakąś przystawką dla KS Lublin. A niestety po obejrzeniu tego filmiku odnieśliśmy takie wrażenie. W Lubliniance są seniorzy, juniorzy starsi i młodsi jak również pozostałe grupy młodzieżowe. Przecież oni nie znikną razem z ssa, nagle nie przestaną trenować. Jeżeli KS Lublin ma przejąć tradycje Lublinianki to musi ich wziąć pod swoje skrzydła. Bo jak dojdzie do sytuacji, że postanowią dalej ciągnąć ten wózek to nawet jak nie dostaną pozwolenia z ratusza na pozostanie przy Leszczyńskiego będą mieli pełne prawo aby tytułować się prawdziwą Lublinianką. Więc dla nich też plan już dziś powinien być stworzony. Zamiast tego cytuje:

Tomasz Bielecki: (do juniorów)
"Bo nie wszyscy z was wiedza oco chodzi wiec wypadalo by powiedziec... jak to wygląda... generalnie chcemy zrobić z was TUTAJ OBECNYCH plus tych chłopców których nie ma dzisiaj (grają mecz na Balladyny?) .... DWA ZESPOŁY - mówię wprost jeden by występowal w I lidze wojewódzkiej, drugi w II lidze wojewódzkiej, (...)"

Wiem, że dla wszystkich z Lublinianki według zapewnień Pana Żubera drzwi do współpracy stoją otworem ale to jednak za mało. Trzeba rozmawiać i przekonywać do czasu aż się zgodzą albo powiedzą, że ich to nie interesuje. Jak trzeba to z każdym z osobna. W końcu to KS Lublin występuje z inicjatywą a nie na odwrót. Na razie efekt jest taki, że z klubu docierają różne dziwne informacje, sezon kończy się już w tym miesiącu na dodatek do połowy przyszłego trzeba zgłosić klub do rozgrywek a koncepcja KS Lublin(ianka) wciąż jest tylko na papierze.
Źródło: lublinianka.net/forum/viewtopic.php?t=864


Temat: TEATR MODRZEJEWSKIEJ W LEGNICY
TEATR IM. HELENY MODRZEJEWSKIEJ W LEGNICY
(Monika Mokrzycka-Pokora/ www.culture.pl)


Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy
Dyrektor naczelny i artystyczny: Jacek Głomb
Rynek 39, 59-220 Legnica


Teatr Dramatyczny w Legnicy powstał w 1977 roku. W 1999 roku scenie zostało nadane imię Heleny Modrzejewskiej.

Pierwszym dyrektorem i kierownikiem artystycznym legnickiej sceny został Janusz Sykutera. Na inaugurację zagrano >>> LATO W NOHANT Jarosława Iwaszkiewicza w reżyserii Józefa Wyszomirskiego (1977). Później pokazano jeszcze m.in. MOTYLE SĄ WOLNE Leonarda Gershe'a w reżyserii Janusza Mirczewskiego (1978), MARIĘ STUART Juliusza Słowackiego w inscenizacji Jerzego Uklei (1978) i najciekawsze przedstawienie z tego okresu - ROZMOWY Z KATEM Kazimierza Moczarskiego w reżyserii Sykutery (1978). Nie był to jednak dobry czas dla legnickiego teatru. Eklektyczny repertuar, nie najlepsze wykonanie i brak określonego oblicza artystycznego sprawiły, że na teatr pomstowała zarówno krytyka jak i publiczność.

W 1981 Sykuterę zastąpił młody reżyser Józef Jasielski. Do 1982 roku pełnił funkcje dyrektora i kierownika artystycznego. W 1982 roku dyrektorem naczelnym został Tadeusz Masojć, a kierownictwo artystyczne nadal sprawował Jasielski, któremu wkrótce udało się zintegrować zespół i zaproponować ambitny repertuar.

"Mało ambitny repertuar jest oznaką wzgardy dla widza" - mówił Jasielski - "wychodzi z założenia, że Szekspira to ten widz nie zrozumie, że Mickiewicz dla niego za trudny, a w sam raz to podkasana 'Jadzia Wdowa'." ("Teatr Dramatyczny w Legnicy 1977-1987", Legnica 1988)

W 1981 roku Jasielski wystawił OKAPI Stanisława Grochowiaka. Później, z różnym efektem, wielokrotnie mierzył się z teatralną klasyką. Przygotował m.in. DON JUANA Moliera (1981), TANGO Sławomira Mrożka (1982), MAKBETA Szekspira (1982), WESELE Stanisława Wyspiańskiego (1982), ŻARTY SCENICZNE wg jednoaktówek Antoniego Czechowa (1983), PELIKANA Augusta Strindberga (1983), BALLADYNĘ Juliusza Słowackiego (1983), a także PRZEDSTAWIENIE 'HAMLETA' WE WSI GŁUCHA DOLNA Ivo Breąana (1981).

"Jasielski nie zamierzał po udanym, chociaż kontrowersyjnym 'Weselu' spocząć na laurach" - pisał Krzysztof Kucharski. - "Windował poprzeczkę coraz wyżej. Małymi kameralnymi formami szlifował warsztat w większości małego i niedoświadczonego zespołu aktorskiego." ("Teatr Dramatyczny w Legnicy 1977-1987", Legnica 1988)

W 1984 roku Jasielski przygotował DZIADY Adama Mickiewicza z Marianem Czerskim w roli Gustawa-Konrada - ważne przedstawienie legnickiej sceny. W kolejnych latach nadal sam reżyserował większość pozycji, zapraszając innych inscenizatorów przede wszystkim do realizacji repertuaru dla dzieci. Jacek Medwecki wystawił tutaj m.in. PINOKIA wg Carla Collodiego (1984), a Tomasz Szymański m.in. GELSOMINA W KRAJU KŁAMCZUCHÓW Gianni Rodariego (1985). Powstawały kolejne premiery Jasielskiego, m.in. LILLA WENEDA Słowackiego (1985), WIŚNIOWY SAD Czechowa (1986) i NIE-BOSKA KOMEDIA Zygmunta Krasińskiego (1986). W latach 80. z teatrem współpracowała także Alicja Choińska, która przygotowała m.in. GŁOSY UMARŁYCH Ireneusza Iredyńskiego (1986).

W latach 1987-1990 legnicką scenę prowadził Tadeusz Masojć, a później Łukasz Pijewski (1990-1992), Zbigniew Kraska (1992-1993) i Robert Czechowski (1993-1994). W teatrze nadal reżyserował Jasielski przygotowując przede wszystkim klasykę m.in. HAMLETA Szekspira (1987), OPERĘ ZA TRZY GROSZE Bertolta Brechta (1988) i ANTYGONĘ Sofoklesa (1989). Z teatrem współpracował Maciej Korwin, który pokazał tu HENRYKA POBOŻNEGO - MISTERIUM wg Stanisława Wyspiańskiego (1991). Na scenie pojawiła się też najnowsza dramaturgia polska - w 1993 roku Paweł Kamza zrealizował dobrze przyjętą przez publiczność ARMIĘ Marka Pruchniewskiego.

Od 1992 roku kierownikiem artystycznym sceny był Jacek Głomb, który dwa lata później objął dyrekcję teatru. Legnicka scena zmieniła oblicze. Wkrótce stała się jednym z najciekawszych miejsc teatralnych w kraju. Głombowi udało się zintegrować zespół aktorski i zainteresować teatrem publiczność. Zespół zaczął przygotowywać przedstawienia w przestrzeni miejskiej - ZŁEGO wg Leopolda Tyrmanda w reżyserii Głomba zagrano w fabryce amunicji (1996), MŁODĄ ŚMIERĆ Grzegorza Nawrockiego w reżyserii Tomasza Sobczaka (1997) pokazano w dyskotece, a plenerowego KORIOLANA Szekspira w inscenizacji Głomba i Krzysztofa Kopki (1998) w pruskich koszarach. Większość spektakli, jeśli nawet nie były to przedstawienia wybitne, porażała zaangażowaniem i autentycznością wykonania. Najciekawszym przykładem odważnego dialogu z publicznością stała się przygotowana w 2000 roku premiera BALLADY O ZAKACZAWIU wg scenariusza Macieja Kowalewskiego, Krzysztofa Kopki i Jacka Głomba zaprezentowana w nieczynnym już kinie "Kolejarz". Wielowątkowa, komiczno-liryczna ballada opowiadała o życiu mieszkańców Legnicy na przestrzeni ostatnich 50 lat. Głównym bohaterem był honorowy złodziej Benek Cygan, podobno autentyczna postać, o której w Legnicy do dziś krążą legendy. Na scenie im. Modrzejewskiej w przedstawieniach o często publicystycznym zacięciu toczy się dyskusja o problemach dzisiejszej Polski. Głomb przygotowywał kolejne spektakle. OBYWATEL M - HISTORYJA Macieja Kowalewskiego o Leszku Millerze obrazowała karierę aparatczyka (2002), a WSCHODY I ZACHODY MIASTA Roberta Urbańskiego poruszały m.in. problem tożsamości (2003). Przemysław Wojcieszek zrealizował własny tekst MADE IN POLAND (2004). Z teatrem nadal współpracuje Paweł Kamza, który pokazał m.in. WESELE RAZ JESZCZE Marka Pruchniewskiego (2000), a także przedstawienia wg własnych tekstów - współczesną tragifarsę SZPITAL POLONIA (2002) i WLOTKĘ.PL o młodych ludziach przygotowujących rewolucję w internecie (2006). Kamza sięga także po klasykę, w legnickim teatrze zrealizował m.in. KORDIANA Słowackiego (1999), TROJĘ MOJĄ MIŁOŚĆ wg Eurypidesa (2001) i WYSOKĄ KOMEDIĘ wg Cypriana Norwida (2004). Po KORIOLANIĘ do zagadnienia mechanizmów władzy Głomb powrócił w HAMLECIE KSIĘCIU DANII Szekspira (2001). Na legnickiej scenie Lech Raczak pokazał ZONĘ inspirowaną filmem Andrieja Tarkowskiego STALKER (2003).

Więcej na www.teatr.legnica.pl


Źródło: angelofmusic.fora.pl/a/a,41.html